Nemesis: Odwet (Retaliation). Czy polski megahit sci-fi to wciąż survival horror, czy już kosmiczny rzeźnik?
Fani planszowego sci-fi i kinowej atmosfery rodem z Obcego mogą zacierać ręce. Po gigantycznym sukcesie kultowego już Nemesis oraz świetnego, mrocznego Nemesis: Lockdown, na stoły wjeżdża trzecia odsłona tej kosmicznej sagi – Nemesis: Odwet (Nemesis: Retaliation). Wrocławskie wydawnictwo Awaken Realms przyzwyczaiło nas do kinowego klimatu, ciężkich wyborów i ton świetnie wykonanego plastiku. Jednak Odwet to nie jest po prostu „więcej tego samego”. Autor gry, Adam Kwapiński, postanowił drastycznie zmienić zasady gry. Jeśli w poprzednich częściach czuliście się jak zaszczuta zwierzyna, która modli się o przetrwanie kolejnej tury, to tutaj... role się odwracają. No, przynajmniej w teorii. My już nie uciekamy. My idziemy po nich! Główna zmiana klimatyczna i mechaniczna w Nemesis: Odwet polega na tym, że tym razem nie wcielamy się w spanikowanych cywilów, mechaników czy naukowców, którzy próbują naprawić silniki statku. Teraz dowodzimy elitarnym oddziałem wyszkolonych marines. Wchodzim...